Ledwo co wróciłem z Anglii (25 marca), odpocząłem i zdążyłem się rozpakować. Wycieczkę wspominam bardzo mile. Mimo iż, nie jeździłem na rowerze (nie było takiej możliwości), to jestem bardzo zadowolony z tego, że miałem możliwość zwiedzania Londynu, Canterbury, Zamku w Dover i Uniwersytetu w Cambridge. I to w ramach jakiegoś tam projektu z unii, więc praktycznie za darmo. Nie, nie promuję UE, nie myślcie o tym nawet, bo mimo wszystko jej nie lubię. Wróćmy do tematu. Jeżdżąc autokarem po stolicy UK, oraz spacerując po jego centrum, dostrzegłem na tyle dużo, aby odpowiedzieć na pytanie zadane w tytule. Są rzeczy, które mnie przeraziły, są też takie, które zadowoliły. W kwestii rowerowej oczywiście. Może zacznę od tych pozytywnych.
Londyn stawia na zrównoważoną komunikację miejską. I choć stoi się tam w korku kilka godzin, to jeszcze nie jest najgorzej. Nie ma tam żadnych tramwajów, które tylko utrudniałyby ruch samochodowy i rowerowy. Za to istnieje tam spora liczba dróg dla rowerów z prawdziwego zdarzenia, śluzy rowerowe, bus pasy (dostępne dla cyklistów), metro (naziemne i podziemne) oraz "miejskie autostrady". Proszę się nie dziwić, że tak długo stoi się w zakorkowanych artyleriach miasta. Aglomeracja tegoż city wynosi około 13 000 000 mieszkańców, mówiąc szczerze, to jak na tak zaludnioną miejscowość, 3 godzinny korek nie jest złym wynikiem.
Władze miasta aktywnie wspierają ruch rowerowy. Nie tylko poprzez znaczne udogodnienia w postaci dróg rowerowych, czy też śluz. Istnieje coś takiego jak rower miejski. Widać go na zdjęciu powyżej. W Olsztynie można w całym mieście wypożyczyć tyle samo rowerów, co na zdjęciu. A takich miejsc w Londynie jest mnóstwo.
Stojaki rowerowe wprowadziły mnie w prawdziwe zaskoczenie. Zostały tak zaprojektowane, aby uniemożliwić potencjalnym złodziejom kradzież roweru. Niestety nie skutecznie. Rękę rabusia widać w całym centrum. To jest minus tego miasta. Jadąc autokarem zobaczyłem wiele zabezpieczeń (bez roweru), kół rowerowych, czy też nawet ram przyczepionych do barierek, słupów, stojaków, itp. Niestety, ale wielu z tych rabunków dało się uniknąć, ale jak widać mój blog nie dociera do Londyńczyków. Niedawno o tym pisałem w serii "Jak dobrze zabezpieczyć rower?".
| Taki ciekawy rower zauważyłem w Cambridge. |
Londyn jest miastem przyjaznym rowerom, jeśli zna się zasady zabezpieczania roweru. Widać, że jest ono miastem zaprojektowanym, stawiającym na transport zrównoważony, w którym należy uważać jedynie na liczne kradzieże. Takie jest moje subiektywne odczucie, po powrocie z wycieczki. Zachęcam do debaty pod tym postem wszystkich, a szczególnie tych, którzy w Londynie byli, lub tez w innych dużych miastach.


