Drużyna na medal?






     Proszę Państwa, czy zdają sobie Państwo uwgę z tego, co działo się z Polskimi skokami jeszcze ponad 10 lat temu? W konkursach indywidualnych Małysz leć było słychać na ustach Szaranowicza. Małysz i kto? No kto? ... I tu dziura. Nie było nic. W konkursach druzynowych mieliśmy nadzieję aby tylko Mateja, czy ktoś taki skoczył te 100m na skoczni dużej, może dzieki temu, to znaczy dzięki Adamowi będziemy w czołowej "8". Lecz po za Małyszem nic nie było. Tamtą sytuację możnaby porównać do obecnej sytuacji Szwajcarii, jak wiemy nikt po za Ammanem nie skacze na poziomie przynjamniej przeciętnym. Nie stanowiło to jednak problemu dla Polskiego Związku Narciarstwa. Oni pomyśleli Orzeł skończy kiedyś skakać, a trzeba go kimś zastąpić.
I tak oto zrodził się pomysł "Lostos Cup szukamy następców mistrza". Działania rozpoczęły się w 2005r. Nie będę opisywał na czym on polega, nie podpowiem też o jego historii, to wszystko sami możecie sami zobaczyć pod tym linkiem - http://szukamynastepcowmistrza.lotos.pl/ . Nie mniej jednak mamy efetky takie jak Maciek Kot, Jan Ziobro, czy Krzysztof Biegun. Ten cały Lotos Cup uratował nas od losu Finlandii.
    Drużyna o której marzył Adam Małysz skoczyła w 2013r w Val di Fiemme po brązowy medal Mistrzostw Świata w drużynie. W jej skład wchodzili: Mistrz Świata z tej samej skoczni Kamil Stoch, Maciej Kot, Piotr Żyła i David Kubacki.

    Dziś ta sama drużyna, z wyjątkiem Davida którego zastępuje Jan Ziobro, skacze na olimpiadzie. Do Sochi wyjechaliśmy jako kandydaci do medalu, ale popierwszej serii sytuacja nie wyglądała najlepiej. Słabo skoczył Piotr Żyła, poniżej oczekiwań spisał się Kamil Stoch, skacząc 130,5m. Sądzę, że każdy z nas liczył na więcej. Zaskakująco dobrze spisali się Austryjacy, którzy chyba chcą uratować honor, bo jak na razie są bez medalu. Po serii 1 byli na miejscu 2, za Niemcami. 3 miejsce zajmowali Japończycy, za nami uplasowali się kolejno Słoweńcy i Norwegowie ze świetnym skokiem Bardala.
Swój drugi skok poprawili zarówno Piotrek i to aż o 11m, ze 121m na 132m, jak i Jan Ziobro, który jak się wydaje przypomniał sobie konkursy w Engelbergu, gdzie wygrał i zajął 3 miejsce. Krótszy za to skok oddał Maciek, który skakał jako pierwszy. Po trzeciej grupie traciliśmy do 3 Japończyków aż 15,6 punktów i chyba nikt już nie wierzył, że nawet Kamil coś tu podoła, bo w końcu jego rywalem w grupie był Noriaki Kasai. Mistrz z obu skoczni skoczył w serii finałowej 135m i Polska zajęła najwyższe jak dotąd miejsce na Igrzyskach Olimpijskich - 4. Po skoku ostatniego skoczka - Severina Freunda wszyscy zastanawiali się kto wygrał mistrzostwa i ostatecznie okazało się, że Niemcy wyprzedzili Austrię o 2,7 pkt. Potęga Austrii w skokach narciarskich została obalona na naszych oczach. Przestali być drużyną wszechczasów. No cóż dziś pojawiają się nowe kadry. Mamy przecież młodą drużynę Niemiecką, dorastającą drużynę Polską i Słoweńską, Japończycy też robią postępy - dziś zamknęli podium. Stare skoki przeminają, ale przyszłość należy do tych, którzy mają młodzież. A tego Austrii zaczyna brakować i nawet jeden z najlepszych trenerów świata - Aleksander Poitner nie może na to nic poradzić. Prędzej, czy później Austria podzieli los Finlandii i bądź co bądź również i Norwegii.
      Wracając do Polaków. Oczekiwaliśmy medalu, ale to 4 miejsce jest najlepszym w historii miejsce Polaków na IO w drużynie. I to jest pozytywne, rośniemy, a nie malejemy.Zimowe Igrzyska Olimpijskie w sochi przechodzą do najlepszych w historii Polskich skoków narciarskich, oraz ogólnie najlepszych. Mamy 2 złote medale Kamila Stocha, 4 miejsce w drużynie, złoto Justyny, złoto Bródki. Więc cieszmy się o tak:
Polskie Złoto w Soczi 2014. Stoch, Bródka i Kowalczyk. Najlepsze komentarze Tomasza Zimocha

0 komentarze:

Prześlij komentarz